Obaj są najbardziej doświadczonymi zawodnikami swoich drużyn – Lecha i Groclinu. Obaj mają po 35 lat, obaj rozegrali w karierze grubo ponad 300 ligowych spotkań w rodzimej lidze i za granicą, obaj nigdy nie byli mistrzami naszego kraju, ale za to wspólnie zdobywali Puchar Polski (z Lechem w 2004 r.). Dziś mieli toczyć zażarte pojedynki w derbach Wielkopolski. Kiedy okazało się, że kontuzja wyeliminowała z gry kapitana Kolejorza postanowiliśmy, że obaj boiskowi weterani tym razem powalczą na słowa…
> Derby
Piotr Reiss (Lech Poznań): To coś więcej niż normalny ligowy mecz, chociaż nie dostaje się więcej punktów za zwycięstwo. Motywacja do gry jest jednak nieco większa.
Piotr Świerczewski (Groclin Grodzisk): Niby zwykły mecz, ale z drugiej strony niecodzienny, bo w grę wchodzi wyjątkowy prestiż, albo lokalnych rywali, albo drużyn z wielką tradycją.
> Rutyna
Piotr Reiss: Aby uchodzić za rutyniarza trzeba mieć duże doświadczenie boiskowe i życiowe. Dla mnie to jest taki piłkarz, który zapracował na swoje nazwisko. Niekoniecznie musi być to 30-latek.
Piotr Świerczewski: Rutyniarz to doświadczony, ograny piłkarz, który łączy pozycję w drużynie z imponującą statystyką.
> Młodość
Piotr Reiss: Młodzi piłkarze nie przeżywają zbyt mocno porażek, nie mają wyrzutów sumienia i szybciej zapominają o niepowodzeniach. Starzy biją ich jednak na głowę, jeśli chodzi o
profesjonalne podejście do zawodu.
Piotr Świerczewski: Młodzi wprowadzają inną jakość gry, czasami jednak muszą być strofowani przez starych, zwłaszcza wtedy, gdy polot przeradza się w taktyczny chaos.
> Autorytet
Piotr Reiss: Człowiek ma wtedy autorytet, kiedy może komuś innemu podpowiedzieć i doradzić. W większej grupie, czyli też w drużynie, autorytet ma zazwyczaj jej przywódca.
Piotr Świerczewski: Piłkarz z autorytetem musi mieć w zespole posłuch. Przekonanie do swojego zdania kolegów na boisku i poza nim świadczy o posiadaniu autorytetu.
> Lider
Piotr Reiss: Nie wyobrażam sobie, żeby lider posiadał wysokie umiejętności, a nie miał odpowiedniego charakteru. To musi iść w parze.
Piotr Świerczewski: To ktoś taki, jak Gennaro Gattuso w Milanie lub kiedyś Roy Keane w Manchesterze United. Musi być mistrzem w wyzwalaniu dodatkowej energii i podrywaniu drużyny do walki.
> Kariera
Piotr Reiss: W naszej lidze można zrobić karierę na określonym pułapie. Pozytywnymi przykładami mogą być losy Jakuba Błaszczykowskiego, Macieja Żurawskiego i Radosława Matusiaka. Po wyjeździe za granicę początki bywają jednak trudne.
Piotr Świerczewski: W Polsce można robić karierę, ale i tak w pewnym momencie trzeba wyjechać za granicę. A tam jest zupełnie inna rzeczywistość. Przykład Radosława Matusiaka daje dużo do myślenia.
> Przyjaźń i pieniądze
Piotr Reiss: Odróżniam przyjaźń od koleżeństwa. To drugie zapewnia dobra atmosfera w szatni. Przyjaźń natomiast to coś więcej niż poklepywanie się po plecach. Pieniądze o takich rzeczach nie decydują.
Piotr Świerczewski: Piłkarze dzielą się na tych, którzy się przyjaźnią ze względu na status materialny i na tych, którzy kolegują się ze względów charakterologicznych. W polskiej lidze kasa rzadko decyduje o życiu towarzyskim, bo wciąż jesteśmy trzecią ligą europejską. Nie tylko jednak piłkarze zarabiają u nas mniej, ale również piekarze, kierowcy czy nauczyciele.
> Życie to piłka
Piotr Reiss: Kiedy byłem dzieckiem futbol był dla mnie wszystkim. Teraz mam już do niego większy dystans, choć dzięki niemu zarabiam na życie.
Piotr Świerczewski: U mnie hierarchia jest taka: zdrowie, rodzina, przyjaźń, koleżeństwo i dopiero piłka. U tych, którzy strasznie kochają rozgłos może być jednak inna.
> Euro 2012
Piotr Reiss: Polska i Ukraina określane są rynkami wschodzącymi. Jeśli UEFA przyzna nam organizację Euro 2012, będzie to korzystne rozwiązanie dla wszystkich zainteresowanych. Wierzę, że tak się stanie.
Piotr Świerczewski: Myślę, że jest trochę za wcześnie na taką imprezę w naszym kraju, bo nie mamy infrastruktury. Dlatego jak dostaniemy tę imprezę, w większym stopniu będzie to zasługa Ukraińców.
> Liga Mistrzów
Piotr Reiss: W dobrej sytuacji jest Liverpool, bo o nic już nie walczy w lidze. Czarnym koniem może być Milan, ale moim faworytem jest Manchester United.
Piotr Świerczewski: Moim zdaniem wygra ją jedna z angielskich drużyn. Być może przyszedł czas na Chelsea Londyn.
Autor artykułu: Radosław Patroniak